Luty zawsze wydaje mi się miesiącem pomiędzy.
Jeszcze nie wiosna, ale już dni są dłuższe. Jeszcze trochę ciszy, trochę szarości, trochę powolności.
W tym roku był dla mnie miesiącem uważności.
Bez wielkich wydarzeń.
Bez spektakularnych zachodów słońca.
Za to z małymi momentami, które aż prosiły się, żeby je zatrzymać.
Spacer bez celu.
Światło wpadające do kuchni późnym popołudniem.
Ciepła herbata po długim dniu.
Drzewa, które jeszcze śpią, ale już czują, że coś się zmienia.

Coraz częściej łapię się na tym, że w wolnym czasie fotografuję zupełnie inaczej niż w pracy. Bez planu. Bardziej dla siebie. Dla pamięci. Dla tej jednej chwili, która za miesiąc będzie już zupełnie inna.
Może dlatego tak lubię takie małe „photodumpy”.
To nie jest podsumowanie sukcesów.
To raczej zbiór oddechów.
Luty w kadrach to dla mnie przypomnienie, że codzienność też zasługuje na uwagę.
Że nie trzeba wielkich okazji, żeby zrobić zdjęcie.
I że piękno najczęściej jest ciche.
Ciekawa jestem — czy Wy też robicie zdjęcia tylko dla siebie? Bez publikowania. Bez presji. Tylko po to, żeby zatrzymać moment?


Fotograf Śląsk – fotografowanie w pracy vs w czasie wolnym
W wolnym czasie fotografuję inaczej niż w pracy. Bez scenariusza, bez oczekiwań i myślenia o efekcie końcowym. Zmęczone, ale spokojne popołudnia. To są kadry, których często nigdzie nie pokazuję. Robię je trochę jak notatki. Jak zapis nastroju. Jak małe przypomnienie, że piękno nie potrzebuje specjalnej okazji. I właśnie te „zwykłe” zdjęcia uczą mnie najwięcej. Bo jako fotograf ślubny i portretowy na Śląsku pracuję z emocjami. Z ludźmi. Z historiami. Ale to w takich cichych momentach ćwiczę w sobie uważność. Uczę się dostrzegać subtelności — drobne gesty, spojrzenia, napięcie światła tuż przed zachodem.



Myślę, że dlatego tak bardzo zależy mi, żeby podczas sesji zdjęciowych nie było presji. Żeby było miejsce na oddech. Na bycie sobą. Na niedoskonałość.
Bo najpiękniejsze kadry zawsze rodzą się w spokoju.
Luty przypomniał mi, że fotografia nie zaczyna się od aparatu (czasami tego w telefonie).
Zaczyna się od patrzenia.
I może właśnie dlatego tak bardzo kocham tę pracę — bo nawet kiedy nie pracuję, nadal widzę świat w kadrach.
A Wy? Robicie czasem zdjęcia tylko dla siebie? Takie, które są bardziej o nastroju niż o efekcie?

Dodaj komentarz